Monopoli

Włoska przygoda – część II

monopoli - bari - włochy - światvkostce - italia - podróż - zwiedzanie
W urokliwych uliczkach Monopoli jest ODJAZDOWO

Kolejnym czarującym miejscem w prowincji Bari jest Monopoli. Ta urokliwa, cicha i nieco wyludniona miejscowość oddalona jest od stolicy Apulli o około 45 kilometrów. Dojedziemy do niej tym samym pocięgiem, którym dostaliśmy się do Polignano a Mare (więcej o tym połączeniu znajdziesz tutaj ). Monopoli znajduje się kilka stacji dalej, więc tak naprawdę jesteśmy w stanie zwiedzić dwa miasteczka w jednym dniu. Bilety od momentu skasowania są ważne 6 godzin i można się na nich przesiadać, jeżeli oczywiście interesująca nas miejscowość zlokalizowana jest na trasie do miejsca docelowego. Pociągi kursują w tym kierunku średnio co pół godziny, więc na pewno zdążymy się przesiąść, pytanie tylko ile czasu chcemy spędzić w Polignano a Mare. Mnie i mojej przyjaciółce nigdzie się nie spieszyło, więc postanowiłyśmy każdy dzień poświęcić innej miejscowości. I tak właśnie trafiłyśmy do Monopoli…

Zwiedzanie – dzień 2

Dzień we Włoszech najlepiej zacząć od kawy! Zapach tego aromatycznego napoju zaprowadził nas do niewielkiej kawiarni, gdzie Włosi pili swoje poranne espresso. Co ciekawe, oprócz dwóch ekspedientek i nas, nie było tam ani jednej przedstawicielki płci pięknej. Już wcześniej zauważyłyśmy, że w Italii to mężczyźni, zdecydowanie częściej niż kobiety, robią sobie przerwę na kawkę. Przewagę nad nami daje im jednak to, że nie łączą małej czarnej z ciasteczkiem. My poszłyśmy na kompromis i zamówiłyśmy espresso na zimno z bitą śmietaną. Taka przyjemność kosztowała nas 2 euro, więc nic nie stało na przeszkodzie, żeby zakupić w pobliskim sklepie maślane bułeczki z czekoladą. Koniec kompromisu 🙂

Po zaspokojeniu potrzeb pierwszego rzędu, udałyśmy się w stronę morza. Nie miałyśmy problemu ze znalezieniem drogi, ponieważ niedaleko stacji kolejowej znajdowała się pierwsza tablica informacyjna, dzięki której wiedziałyśmy w jakim kierunku zmierzać, by zobaczyć najciekawsze atrakcje Monopoli. Tym sposobem dostałyśmy się do portu, gdzie minęłyśmy kilka stoisk targowych z owocami, warzywami i słodyczami. Skusiłyśmy się na pierwsze w tym sezonie truskawki. Uwierzcie mi – po całym dniu zwiedzania, zapijane Prosecco, smakowały cudownie!

prosecco - wino - truskawki - italy - włochy - monopoli -bari
Idealnie schłodzone!

Ale do rzeczy. Dreptając wzdłuż morza, doszłyśmy do jednego z najbardziej rozpoznawalnych zakątków opisywanej miejscowości. Chodzi oczywiście o stary port, w którym jakiś łebski gość wyciągnął niebieskie łódki z wody, aby miejsce to wyglądało jeszcze bardziej magicznie. Nie mogło oczywiście zabraknąć świeżo rozwieszonego prania na balkonach budynków otaczających tę część Monopoli. Do dzisiaj nie udało mi się rozstrzygnąć zagadki, w jaki sposób Włosi rozwieszają to swoje czyste prześcieradła, poszewki i inne szmatki na kilku oddalonych od siebie sznurach. To fizycznie niemożliwe, żeby ręce sięgały tak daleko. No cóż, jeśli kiedyś się dowiem, to na pewno umieszczę tutaj odpowiednią adnotację.

monopoli - stary port - porto antico - bari - włochy - światvkostce - podróże - iatlia
Piękny stary port (antico porto)

Dalej możemy spacerować albo w kierunku latarnii morskiej, albo w stronę zamku Karola V, czyli po prostu wzdłuż nadmorskiej promenady. My, skuszone widokiem murów obronnych i armaty, wybrałyśmy opcję numer dwa. Tym sposobem, po kilkuset metrach, doszłyśmy do Bastione Santa Maria, gdzie można uskutecznić całkiem niezłe zdjęcia, mając w tle i śnieżnobiałą zabudowę Monopoli, i twierdzę, i stary port, i nawet faro, czyli latarnię morską.

bastione santa maria - monopoli - armata - zamek karola V - świat w kostce - bari - włochy - italy
Bastione Santa Maria

Troszkę zmęczone zapachem glonów, udałyśmy się w głąb miasteczka. Kompletnie nie wiedziałyśmy w którą uliczkę wejść i jaki system zwiedzania obrać, żeby zobaczyć wszystko to, co zapisałam sobie w punktach na kartce przed wyjazdem. Na szczęście jest to miejse, w którym kościoły wyskakują co rusz, na każdym kroku, niczym grzyby po deszczu w lesie. I tak właśnie trafiłyśmy najpierw na kościół św. Teresy, później na kościół św. Piotra i Pawła, wreszcie na Katedrę Najświętszej Maryi Panny (Cattedrale Maria Santissima della Madia).

kościół św. teresy - monopoli - bari - świat w kostce - podróże - italy
kościół św. Teresy
monopoli - katedra - maria santissima - bari - włochy - italy
Cattedrale Maria Santissima della Madiaten mur powstał podobno po to, aby wiatr nie podnosił paniom sukien i nie zdradzał tym samym co się pod nimi kryje

Wszystko zamknięte! Cudownie – można iść jeść, bez poprzedzającej posiłek modlitwy. Tutaj delikatny żarcik, akurat rzeczywiście chciałyśmy się pomodlić w którymś z tych kościołów. Niestety rzymskokatolickie świątynie mają to do siebie, że często bywają zatrzaśnięte na cztery spusty. Natomiast, jeśli chcemy napatrzeć się na wizerunek Matki Bożej, to w Monopoli możemy natknąć się na niego w najmniej oczekiwanych miejscach.

Lekki obiad, któremu towarzyszyć musiało oczywiście wino, zjadłyśmy na Piazza Garibaldi. Z uwagi na to, że dzień wcześniej zafundowałyśmy sobie makaron, w Monopoli postanowiłyśmy skonsumować coś zupełnie innego. Odrzuciwszy owoce morza, za którymi nie przepadam (ba! których nie znoszę), wybór padł na omlet podany z tuńczykiem, pesto i sałatką. Proste, pyszne, pożywne. Trzy plusy i żadnego minusa. Niczym filet z Apetyt na miłość. Można dalej zwiedzać!

piazza giuseppe garibaldi - włochy - monopoli - italy - bari - plac - świat v kostce - zwiedzanie
Piazza Giuseppe Garibaldi

Ale zanim to nastąpi, muszę kilka linijek poświęcić przeklętemu – przez mnie – COPERTO! Tyle stron przeczytanych na temat Włoch, tyle wskazówek, złotych porad i ani jednego słowa na temat tego CUDU. Otóż włoskie coperto to polskie nakrycie, a w przypadku restauracji nakrycie stołowe. We Włoszech płacimy za to, że jedzenie podaje nam się na talerzu, a picie w szklance/filiżance/kubku czy czymkolwiek innym. Tego rodzaju opłata jest opodatkowanym zyskiem lokalu, nie kelnera. W przypadku tańszych lokali wynosi  1-2 euro, w przypadku tych droższych – 3-4 euro (częściej od osoby, rzadziej od stolika). Informację o jego wysokości znajdziemy w menu, na pierwszej lub ostatniej stronie (niekiedy też na każdej). Co więcej, coperto dodawane jest również w niektórych kawiarniach do rachunku za kawę podaną do stołu. Aby uniknąć tej opłaty, możemy wypić ją przy barze. W przypadku obiadu nie ma niestety takiej możliwości. Nas to zaskoczyło, dlatego wspominam o tym tutaj. Z prostej przyczyny – w Polsce tego nie ma, nawet w bardziej wyszukanych restauracjach. Co kraj, to obyczaj, może nam się to nie podobać, ale warto o tym wiedzieć.

Koniec o rzeczach przykrych! W ramach coperto dostałyśmy akurat w temtym lokalu jeszcze pyszne oliwki i miseczkę chipsów, więc nasz żal był nieco mniejszy niż w restauracjach, w których nie otrzymałyśmy w zamian za opłatę żadnego dodatku nadającego się do zjedzenia, bez zrobienia sobie przy tym krzywdy.

Posilone i ogołocone zarazem, udałyśmy się w stronę morza, aby zobaczyć któreś ze znajdujących się tam plaż. Początkiem kwietnia świeciły one pustkami, więc jak typowe pożeraczki powietrza, wdychałyśmy jod pełnymi płucami. Nasz wybór padł na Spiaggia di Cala Porto Bianco i Spiaggia di Cala Porto Rosso. Chyba kierowały nami winne upodobania 🙂

porto bianco - plaża - beach - monopoli - włochy - italy - bari - świat v kostce
Plaża Porto Bianco – pusta w tym sezonie

Obie publiczne plaże znajdują się około 15-20 minut spacerkiem od starego portu. Zejścia do wody są piaszczyste, więc wystarczy ręczniczek, olejek do opalania, dobra książka i można oddać się błogiemu relaksowi. Pewnie byśmy tak uczyniły, gdyby pozwoliły na to warunki pogodowe. Nam jednak dane było chodzenie. Z uwagi na to, że nasze nogi zarejestrowały już ok. 15 km, a czekał nas jeszcze powrót, postanowiłyśmy zmierzać w kierunku stacji kolejowej.

porto rosso - beach - plaża - włochy - italy - świat v kostce - monopoli - bari
Plaża Porto Rosso – jest jedna miłośniczka Adriatyku

Monopoli ugościło nas przede wszystkim swoim spokojem. Przechadzając się wąskimi uliczkami, miałyśmy mnóstwo czasu, aby powymieniać się spostrzeżeniami dotyczącymi tej miejscowości. Byłyśmy pod wielkim wrażeniem tego, w jaki sposób Włosi parkują swoje auta. U nas odstęp od przeszkody przeważnie liczymy w metrach, najczęściej przynajmniej pół, tam tę wartość należy rozpatrywać raczej w milimetrach. Fascynujące były również automaty z prezerwatywami, szczególnie w zestawieniu ze znajdującymi się nieopodal wizerunkami Matki Boskiej, o których wspominałam nieco wcześniej. No cóż, kupowanie tego rodzaju pruduktów najczęściej wiąże się z jakimś delikatnym zawstydzeniem, a automat przynajmniej nie ocenia, nie doradza, nie zazdrości. Ale ja nie o tym!

W czasie tych luźnych gadek uświadomiłyśmy sobie, że mija drugi dzień we Włoszech, a my dopiero raz delektowałyśmy się lodami, z których przecież – między innymi – słynie ten kraj (nie ma to jak włoskie gelato). Po powrocie do Bari wróciłyśmy więc na chwilę do naszego hotelu, w celu pozostawienia tam zbędnych rzeczy, a następnie udałyśmy się w kierunku centrum. Aby dostać się na ulicę Via Sparano da Bari, czyli tę, przy której możemy nabyć ubrania z górnej półki, musiałyśmy przejść obok dworca głównego i wzdłuż placu Aldo Moro, wokół którego wieczorami zawsze gromadzą się w grupkach czarnoskórzy. Przy okazji jest tam też od groma różnego rodzaju służb specjalnych, od carabinieri po wojskowych w moro, więc raczej nie ma się czego obawiać.

Minęłyśmy plac Umberto I, i później, prowadzone już raczej instynktem łowczyń lodów, doszłyśmy do Teatro Margherita. W jednej z uliczek znalazłyśmy galaterię, gdzie przemiły pan zaserwował nam przepyszne lody. Spełnione, mogłyśmy wracać do hotelu, w którym czekały na nas Prosecco i truskawki. Ach! Co to był za dzień…

P.S. 1 Informacje o Bari pojawiły się tutaj tylko jako dodatek. Więcej szczegółów, także o jedzeniu i lokalach, które warto odwiedzić, umieszczę stricte w opisie Bari.

P.S. 2 Po więcej zdjęć zapraszam na mojego Instagrama.

Kosteczka

About admin

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *